Jak co rok, mamy Nowy Rok !
Tym razem witaliśmy my go można powiedzieć, że zespołowo i chyba nieco nietypowo. Jak obiecałem w temacie to pierwszym znaczącym można powiedzieć etapem naszego czekania na nowy rok było zmaganie się z tymi “piekielnymi” klockami.






Potem to już tylko klasyczna północna lampka szampana i niby już, ale nie do końca. Od ładnych kilku lat dopełnieniem sylwestrowego świętowania jest fantastyczne i wyjątkowe, dlatego, że mające taki rzadki charakter wydarzenie. Mówię o Noworocznym koncercie z Wiednia (klik) a tak na serio o jego klasycznym i jedynym bisie. Czyli o Marszu Radetzky’ego (klik). Wybrzmienie jego ostatnich taktów oznacza dla mnie, że …tak “mamy nowy rok”.
Chcielibyśmy życzyć Wszystkim, alby ten nowy rok był wspaniały, niezapomniany i pełen pięknych chwil!




















no tak – koncert noworoczny w Filharmonii Wiedenskiej – nie do opisania emocje i wrazenia. Mialem okazje byc tam w ubiegłym roku, siedziec w pierwszym rzedzie po prawej i po prostu ehhhh….. musialem glowe strasznie do gory zadzierac
. To na prawde jest cos. George Pretr – te emocje, ta gra…. Fajnie ze jestes milosnikiem takich wydarzen i okolicznosci. Dzis byla transmisja live za dnia….
No to WOW! I to takie wielkie WOW, być na żywo w wiedeńskiej filharmonii na noworocznym koncercie to jest coś!
Jest to w moich przyszłościowych planach
Pozdrawiam,
Tomek